Dlaczego fotografuje pan zwłoki?

– Zdarza mi się to sporadycznie. Absolutnie nie zależy mi, by się nad nimi pastwić, jestem strażakiem i przede wszystkim, tak jak inni ratownicy, skupiam się na pomaganiu. Tego typu kadry mają pokazać charakter naszej pracy, w której zwłoki ludzkie nie są czymś niezwykłym.

Nie zajmujemy się wyłącznie ściąganiem kotów z drzew, gaszeniem pożarów czy wypompowywaniem wody z zalanych pomieszczeń. Mamy na co dzień styczność z cierpieniem, śmiercią, ludzkimi dramatami, a do tego często pracujemy w niezwykle trudnych warunkach.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej