Rozmawiam z żoną – mówi mi Grzegorz Gauden, były dyrektor Instytutu Książki (odwołany w kwietniu 2016 roku przez tzw. dobrą zmianę). – Przez osiem lat mojej pracy w IK brakowało czasu. Mieszkaliśmy w Warszawie, ale przebywałem dużo w Krakowie, gdzie Instytut ma siedzibę. Podróżowałem po Polsce, świecie, prowadziłem intensywne życie zawodowe. Ale to nie tak, że musimy ze sobą rozmawiać bez przerwy – czasem to może być nawet szkodliwe. Żona [Krystyna Piotrowska] cały czas zresztą pracuje, jest artystką, ma wystawy. I rozmowy z nią to też nie jest moje jedyne zajęcie.

– Więc co jeszcze?

– Moje zainteresowanie książką nie spadło, a co więcej, pracuję nad pewnym tekstem. To głównie zaprząta teraz moje myśli, angażuje czas. Jakim tekstem? To tajemnica. Dopóki nie powstanie, nikt nie będzie wiedział, o czym jest. Mogę tylko uspokoić, że nie będzie o moich perypetiach, o mnie, znajomych ani o współczesnej Polsce. Długo sobie próbowałem to ułożyć, teraz piszę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej