Naprawiałem radiostacje

Jerzy, lat 63, pracownik wydziału łączności. Miał 3300 zł netto emerytury, od 1 października będzie dostawał 1716 zł netto

Siedzę w domu, akurat fajny film o ptakach leciał. Dzwoni domofon. Żona w kuchni naczynia myła i każe mi odebrać. Podnoszę słuchawkę. – Poczta, list polecony dla pana mam – słyszę.

– Jakiś mandat pewnie? – pytam.

– Nie z zakładu emerytalnego. Pewnie podwyżkę emerytury pan dostał – mówi listonosz.

Wpuszczam go na górę, kwituję odbiór. Siadam na kanapę. Żona przybiega ze ścierą i każe otwierać kopertę.

– Co ty przede mną ukrywasz, jakiś dodatek ci przyznali? – od razu się na mnie rzuca.

– Kobieto, nic nie wiem o żadnym dodatku. Uspokój się – mówię i przedzieram kopertę. Wypada pismo. Na nagłówku nadawca „Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA”. A dalej „Informujemy, że decyzją z dnia tego i tego wymiar pana emerytury ulega zmianie i od dnia 1 października będzie wynosił 2060 zł brutto”. I w tym momencie jakby mi oczy zaszły mgłą. Gorąco mi się zrobiło, a co było dalej, to już znam z opowiadań żony. Podobno zgiąłem kopertę i nie mogłem przestać kląć.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej