KATARZYNA BREJWO: Chłopi wysypują przed teatrem gnój, tłumy blokują wejście. I nie jest to protest przeciwko „Klątwie” w Teatrze Powszechnym w Warszawie.

– Tak było w Wiedniu przed premierą sztuki Thomasa Bernharda „Heldenplatz” w 1988 roku. Kilka tygodni wcześniej z garderoby jednej z aktorek wykradziono fragmenty tekstu, które opublikował największy austriacki brukowiec. Rozpętało się piekło. Politycy zaczęli grozić, że nie dopuszczą do premiery. Gazety – i to nie tylko prawicowe – nawoływały, żeby publiczność wzięła teatr szturmem i w ten sposób zablokowała wystawienie sztuki. Ludzie stali pod teatrem całą noc, żeby kupić bilety.

Co tak oburzyło Austriaków?

– Tytułowy Heldenplatz to plac Bohaterów w Wiedniu, gdzie Hitler ogłosił przyłączenie Austrii do III Rzeszy. Bernhard napisał tę sztukę na zamówienie Burgtheater, z okazji 50. rocznicy Anschlussu. Przedstawia w niej rodzinę żydowskiego profesora, której w 1938 roku udało się uciec przed prześladowaniami do Anglii. Po wojnie wrócili do Austrii, by w 1988 roku – przerażeni nową falą antysemityzmu – podjąć decyzję o ponownym wyjeździe. Okna ich mieszkania wychodzą na Heldenplatz, a żonę profesora prześladuje potworny ryk „Sieg Heil!”, którym nieprzebrane tłumy Austriaków witały Hitlera.

Kilka wyrwanych z kontekstu cytatów, które przedostały się do prasy, wywołało oburzenie – na przykład, że Austria to 6,5 miliona debili, że nazistów jest teraz więcej niż w 1938. Ale protesty, tak jak w przypadku „Klątwy” w Teatrze Powszechnym, rozpętali ludzie, którzy sztuki nie znali i nie zamierzali oglądać.

Premiera ostatecznie się odbyła.

– Tak, chociaż trwała bardzo długo, bo na widowni znalazło się około 200 osób, które nieustannie przerywały aktorom. Dochodziło do przepychanek, dyskusji. Aktorów zakrzykiwano, czasem przez pół godziny musieli podejmować od nowa ten sam dialog. Ale dobrnęli do końca.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej