Jaki był widok z okna pana pokoju w rodzinnym domu?

– Pyta pani, czy widziałem duchy Żydów z radomskiego getta i dlatego napisałem książkę? Nie widziałem.

Pytam, bo pisze pan po ponad 70 latach: „Wciąż chodzimy tymi samymi drogami (...) ich losy i cierpienie są także naszą historią”.

– Mój dom stał na rogu Narutowicza i Podwalnej, kiedyś Pereca. Pod oknami zaczynało się getto. Elementem pejzażu mojego dzieciństwa był pomnik stojący na placu po synagodze poświęcony „Żydom Radomia, ofiarom zbrodni hitlerowskich”.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej