Podobno po tym, gdy w 2009 roku otrzymała pani Literacką Nagrodę Nobla, prześladowcy z Securitate uznali, że część im się należy.

– Mówił to publicznie, w Rumunii, wiceszef Securitate, którego poznałam podczas jednego z licznych przeszukań mojego mieszkania. Rewizje odbywały się z powodu sfingowanych włamań. Za każdym razem zabierano mi z domu jakiś przedmiot i twierdzono, że ukradli go wcześniej włamywacze.

Jeden z agentów po jakimś czasie zbliżył się do mojej najlepszej przyjaciółki z tamtych czasów, został jej kochankiem, by więcej się o mnie dowiedzieć.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej