Celowo nie opisujesz zdjęć, publikując je w gazecie, albumie czy na wystawie. Ale czy dowiedziałeś się, kto i po co wybudował pochyłe boisko, na którym nie da się grać? Albo kawałek drogi na pustkowiu?

– Wolę, żeby odbiorcy sami opisali te zdjęcia, używając swojej wyobraźni. W ten sposób publiczność staje się współautorem. Partnerem. Zdjęcia z projektu „Układ prowizoryczny” są proste, bo nie jest trudno zrozumieć, co na nich widzimy. Jednocześnie jednak w każdym jest jakaś zagadka.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej