Przez ostatni rok intensywnie pracowałam nad książką „Jak przejąć kontrolę nad światem, nie wychodząc z domu” – mówi mi pisarka Dorota Masłowska. – To kompilacja moich tekstów publicystycznych o – najogólniej mówiąc – kulturze współczesnej. Część z nich ukazywała się na bieżąco na Dwutygodnik.com i np. w „Wysokich Obcasach”, ale kilka napisałam też specjalnie do tego tomu.

Zrobiła mnie na szaro. Zadręczałam Masłowską przez prawie cały rok, żeby mi opowiedziała, nad czym teraz pracuje. Jesienią pisała, że pisze. A skoro pisze, nie będzie o tym mówić, żeby nie zepsuć pisania. Może w grudniu. Ale w grudniu (po południu) nie odpisywała wcale. Na początku roku – że akurat nic nie robi i że nie ma o czym mówić. Wreszcie pod koniec kwietnia się zgodziła. Kiedy otworzyłam szampana, okazało się, że na dniach wydaje książkę. Nie minęły dwa tygodnie, a już siedziała w każdej lodówce, promując ją bez opamiętania.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej