Dobrze ci w Polsce?

– Dobrze. Robię tu najciekawsze rzeczy, jakie w moim zawodzie można robić. Niedawno moje warszawskie biuro, filia amerykańskiej firmy
Greenberg Traurig, dostało od Chambers, najważniejszej organizacji oceniającej prawników, prestiżową nagrodę dla najlepszej polskiej firmy prawniczej 2016. Jestem jednym z głównych partnerów Greenberg Traurig i członkiem zarządu w Ameryce. A cztery lata temu od tegoż Chambersa dostałem europejskiego „Oscara prawniczego” „za wybitny wkład w rozwój profesji prawniczej”. Musiałem przy tej okazji w Londynie wygłosić przemówienie i powiedziałem, że ta nagroda nie tyle mnie się należy, co transformacji, którą przeszła Polska, zmianie systemu z gospodarki sterowanej na wolnorynkową. Mówię o rynku, ale to samo się odnosi do polityki.

Ale to zrobił Balcerowicz.

– Oczywiście. Nie mówię, że ja tę transformację zrobiłem, tym procesem sterował Balcerowicz, ale wzięło w nim udział wielu ludzi. Różnicę między jednym i drugim systemem wyznaczają zasady gry. A nad zasadami pracują prawnicy. Więc gdy pytasz, dlaczego mi się tu podoba, to dlatego, że brałem udział w jednym z najbardziej fascynujących procesów, w których prawnik może uczestniczyć.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej