Sylwek czeka koło mięsnego, na tyłach poczty, jak się umówiliśmy. Rozgląda się i szepcze, że musimy się jednak przenieść, za tory, koło pordzewiałego przystanku, w boczną uliczkę. Dziesięć minut później w bocznej uliczce tłumaczy, że rozsądniej będzie, jak zjedziemy dalej w las, tam nikt nas nie zobaczy. Zjeżdżam, deszcz puka w dach samochodu. Sylwek torbę z listami otulił niebieską folią, żeby nie mokły.

– Bezpiecznie – mówi. Teraz może opowiedzieć, dlaczego dołączył do podziemnego buntu listonoszy.

Robole z listami

Polskich listonoszy zbuntowali syndykalista z hipisem.

Na Rafała Czerskiego znajomi wołają „ADHD”, bo nie może usiedzieć w miejscu. Studiował filozofię, ale zawalił i postanowił...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.