Na poddasze dojeżdża winda. Klucz do niej mają tylko książę i jego sekretarka. Inni muszą wysiąść na szóstym piętrze i wejść schodami. Aby niepożądany gość nie miał wątpliwości, schody są zagrodzone, a kartka głosi, że wstęp jest wzbroniony.

Poddasze na siódmym piętrze to inny świat. Prowadzą do niego masywne dębowe drzwi, które ocalały ze zrujnowanego pałacu w Kruszynie koło Częstochowy. Przejście przez nie to jak podróż w przeszłość – do dawnej posiadłości książęcej. Na ścianach portrety hetmanów, marszałków, wojewodów. Kominek z mieczem i pistoletem sprzed stuleci.

Książę Jan Lubomirski-Lanckoroński jest też jak wyjęty z innej epoki. 39 lat, prawie dwa metry wzrostu, starannie przycięta bródka oraz garnitur od najlepszego krawca z kolorową poszetką...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.