Anarchista Leszek

Romka wylali z technikum w 1986 r., za rozlepianie w szkole ulotek ruchu WiP. Po kilku miesiącach był w wojsku i, jak mi się przyznał, była to najgorsza rzecz, jaka go w życiu spotkała. Ogłosił głodówkę. Żądał zwolnienia i przyznania mu służby zastępczej, a skierowano go do szpitala psychiatrycznego w Elblągu. Jak niemal u wszystkich uchylających się wtedy od służby wojskowej, orzeczono reakcję dezadaptacyjną. Dostał odroczenie, a kiedy po roku chcieli wcielić go...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.