Chciałeś być himalaistą, a zostałeś budowlańcem.

Maciej Boinski: – Podziwiałem Jurka Kukuczkę. Tacy ludzie jak on byli od wszystkiego wolni. Kiedy chcieli, szli na szczyt, ryzykowali życie. Od zawsze ciągnęło mnie w góry, choć nie zawsze miałem do nich szczęście. Jako 16- czy 17-latek byłem już spakowany, miałem jechać do Zakopanego, ale okazało się, że mam gorączkę, 39 stopni. Na parę lat to się odwlekło. Poza tym z Nakła nad Notecią w góry jest daleko, nie było u nas ścianki wspinaczkowej. Aż stwierdziłem, że w tym wieku nie ma już sensu próbować. Skończyłem ogrodniczą szkołę zawodową i zacząłem pracę. Najpierw jako ogrodnik, później majster na budowie. Mam żonę i córkę do utrzymania.

Jak z marzeń o Himalajach trafiłeś nad rzekę...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.