Zieliński jest głównym ekonomistą w dużym banku, zarabia miesięcznie 80 tys. zł. Od tej kwoty płaci dokładnie 20,4 proc. podatku.

Malinowska jest sprzątaczką w tym samym budynku, zarabia miesięcznie 2 tys. zł, czyli pensję minimalną. Od tej kwoty płaci dokładnie 27 proc. podatku.

Dlaczego jako społeczeństwo zgadzamy się na ten skandal? Dlaczego wisi nam, że od lat mamy system podatkowy, w którym biedni płacą dużo wyższe stawki niż bogaci? Dlaczego kolejne rządy nic z tym nie robią?

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej