Jest w Anglii klasztor, w którym religię zastąpiła wspólnota idei. Komuna, w której może zamieszkać każdy, kto zostanie zaakceptowany i ma pieniądze, by kupić w niej udział – przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy funtów.

Każdy z rezydentów powinien przepracować 15 godzin tygodniowo na rzecz wspólnoty, ale nikt nie zmusza, nie kontroluje, nie przydziela zadań. Wybiera się taką pracę, jaką się lubi, i jedynie oświadcza, że się ją wykonało. A możliwości wyboru są duże: prace w polu, w ogrodzie, przy zwierzętach, różne naprawy czy gotowanie dla całej komuny.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej