Umawialiśmy się incognito w ich domach lub miejscach, w których prawdopodobieństwo spotkania kolegów z pracy było minimalne. Zwykle najchętniej nagrywam wywiady, ale ich to ogromnie stresowało, więc musiałem wszystko notować. Między innymi dlatego chciałem, żeby zawsze sprawdzali mój tekst. Czy wszystko jest zgodne z tym, co powiedzieli? Moi rozmówcy także chcieli go poznać, ale moje obawy, że poskreślają uwagi krytyczne, okazały się bezpodstawne. Zawsze chodziło o jakieś zdania, które wydawały mi się niewinne.

– „Ten piękny widok z dziewiątego piętra” – proszę to usunąć, w przeciwnym razie każdy z mojego światka będzie wiedział, o kim mowa.

Albo: – Proszę nie dodawać, że dzień zaczynam zawsze od filiżanki herbaty. Tylko ja tak robię na moim parkiecie...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.