Sprawiedliwy. Niesprawiedliwy. Kapryśny. Mizogin. Bezlitosny. Sąd wydający wyroki bez zbadania dowodów. Bez wysłuchania racji oskarżonego. Nieprzyznający oskarżonemu żadnych praw. Na zawsze. Bez możliwości odwołania. Jeśli zechce, skazuje na dożywotni wymiar kary za nieudany żart. Święcie przekonany, że działa „dla dobra”. Kto? Internetowy tłum. Motłoch. „To nie jacyś oni. To my jesteśmy tym motłochem. Chyba każdy z nas choć raz przyłączył się pod wpływem emocji do tego tłumu. Ocenił, zawstydził, zmiażdżył” – ostrzega Jon Ronson, autor książki „Wstydź się!”. „Portale społecznościowe to pozorna demokracja. Jesteśmy tam jak w bańce, wśród swoich. Podobnie myślących do nas friendsów. W takim środowisku łatwo wzajemnie się napędzać, zradykalizować w poczuciu, że działamy słusznie i dla dobra...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.