Już od rana, nim nadejdzie 82. taki wieczór, trwa zamieszanie. Sebastian Słowiński chodzi po ulicy z pierwszym przykazaniem, choć w Boga nie wierzy. Właściciel biura rachunkowego Wojciech Kinasiewicz zamiast z podatkami siłuje się ze sznurem od transparentu.

A ja pilnuję chodnika z profesor chemii Magdaleną Pecul-Kudelską (specjalizacja: spektroskopia molekularna), która chowa nos w szalik. Dziś to jej przypadł dyżur. Demonstracje zgłaszane są w kilku miejscach, potem, także w nocy, trzeba pilnować okopów, by tamci nie zajęli.

To tu, na Krakowskim Przedmieściu, narodziło się państwo PiS-u, mówią Obywatele RP, i tu zacznie się jego upadek.

Zobacz: Wolni Obywatele Rzeczypospolitej

Obywatele RP kontra "lex miesięcznica smoleńska"

Miesięcznica numer 82

Pochód idzie od bazyliki św. Jana Chrzciciela. Służby porządkowe, górnicy w strojach galowych, łopoczące flagi. Pod Pałacem Prezydenckim czeka dwustopniowa drabinka. Wchodzi na nią Jarosław Kaczyński, zaczyna przemawiać. Przemówienie najczęściej brzmi podobnie.

Podczas 78. miesięcznicy smoleńskiej mówi: „Ostateczne ujawnienie prawdy przed nami, musimy walczyć, tym bardziej że ci, którzy prawdę ukrywali, znowu są aktywni”.

Podczas 79. tłumaczy: „Idziemy tą drogą, nikt nam nie zdoła przeszkodzić”.

Podczas 81.: „Dotrzemy do prawdy, także tej w grobach. Przyjdzie dzień, gdy Polska uwolni się od choroby. Zwycięży wbrew zdrajcom”.

Kontrmiesięcznice zaczynali robić w ósemkę (miesięcznica numer 71): – Najpierw spychali nas pod uniwersytet, ale w maju (miesięcznica 73.) byliśmy już pod Hotelem Europejskim, a w czerwcu (74.) zdobyliśmy przyczółek pod Kordegardą. W sierpniu (76.) tamci przeszli do ofensywy i pod Kordegardą zorganizowali jednodniową wystawę zabytkowych samochodów. Zagroziliśmy, że jeszcze jeden taki numer i staniemy im tuż pod tablicami. Ustąpili – opowiada Wojciech Kinasiewicz z Obywateli RP.

Podczas 80. prezes PiS-u mówi do nich: „Zmienimy prawo tak, by wszyscy mieli prawo do demonstracji, żeby nie wolno było ich zakłócać”.

Podczas 81. Obywatele RP skandują: „Katastrofa to nie zamach!” i „Zwyciężymy!” („Zwyciężymy” wołają też ci, którzy przyszli na miesięcznicę; „ZWY-CIĘ-ŻYMY!” – w pewnym momencie okrzyki łączą się w jeden).

– Po co tu przychodzicie? – pytam.

Wojciech Kinasiewicz: – To jedyny moment, kiedy możemy stanąć z Jarosławem na ubitej ziemi. Przynosimy transparent ze słowami Lecha Kaczyńskiego o tym, że Trybunał Konstytucyjny jest nieodłączną częścią systemu ustrojowego państwa. Żeby prezes sobie popatrzył. On unika konfrontacji. Potrafi mówić tylko do swoich. Jak ktoś przeciwko niemu pokrzyczy, to burzy mu świat, myli się, denerwuje. Zobaczy pan.

– Przeszkadzacie w modlitwach.

– Nigdy. Podczas modlitwy jesteśmy cicho. Przemówień też nie zagłuszaliśmy, aż do grudnia – tłumaczy mi Kinga Kamińska z Obywateli. – W grudniu przyszło jednak więcej ludzi, nie dało się zapanować. Miałam poczucie klęski, ale już się z tym pogodziłam.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej