MARIA HAWRANEK, SZYMON OPRYSZEK: Twój rekord temperaturowy?

KAMILA KIELAR: – Minus 48 stopni. W Terytoriach Północno-Zachodnich Kanady.

Co tam robiłaś?

– Przez dwa miesiące pracowałam w chacie nad Wielkim Jeziorem Niewolniczym w ramach WWOOFingu, czyli programu łączącego gospodarstwa ekologiczne z wolontariuszami. Przez cały ten czas było nie cieplej niż minus 40. Można tam dolecieć tylko awionetką, w lecie ląduje się na wodzie, zimą – na zamarzniętym jeziorze. A jesienią i wiosną, kiedy lód jest niestabilny, jest zupełnie odcięta od świata. Przez sześć godzin rąbałam drewno, karmiłam psy zaprzęgowe albo nocami uczyłam turystów robić zdjęcia zorzy polarnej – to najlepsze miejsce na świecie do jej oglądania. A...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.