Marta Cichocka otwiera kopertę i prawie mdleje. Ma stawić się na przesłuchanie. Jest podejrzana, ale nie wie, w jakiej sprawie. Po wyjściu z prokuratury najpierw strach, potem łzy. Bo jest policjantką i nigdy nie miała skazy na zawodowym życiorysie. Informuje komendanta: – Dostałam zarzut składania fałszywych zeznań.

Kobiety twarde jak faceci. Potrafią przyłożyć, a także dyrygować orkiestrą

Miłość osłabła

Drążek, wieś w Wielkopolsce. W okolicy upada większość zakładów. Nawet elektrownia cieplna i huta aluminium zwalniają pracowników. Marta chce się wyrwać. Jest brunetką średniego wzrostu, włosy spina w kucyk...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.