Maciek broni pracy magisterskiej z komputerem i matką. Komputer do pisania, matka do podtrzymywania ręki. Na pytanie komisji wystarczy odpowiedzieć twierdząco, ale Maciek błądzi wzrokiem, czerwieni się. Matka podsuwa mu tablicę z literami, cyframi i dwoma słowami: „tak” lub „nie”. Maciek stuka palcem w „tak”. Chwilę później zostaje magistrem prawa.

– Dzię-ku-ję – powoli sylabizuje, a komisja z wrażenia odgina się w fotelach. Bo to jego pierwsze słowo, odkąd przyszedł na studia.

Na początku roku na uniwersytecie w Białymstoku zawrzało. Piotr Nowak, filozof i profesor uczelni, napisał w „Rzeczpospolitej” artykuł o swoim studencie z zespołem Aspergera: „(...) właściwie na każde zajęcia idę z duszą na ramieniu, zastanawiając się, jaką tym razem urządzi mi niespodziankę niezrównoważony student”; „Chory psychicznie student niczego (poza wątpliwą odmianą socjalizacji) nie zyskuje na moich zajęciach, gdyż nie potrafię go niczego nauczyć”; „Student niepoczytalny nie jest niepoczytalny naumyślnie! Jest chory! I jak każdy chory zasługuje nie na osobne traktowanie w ramach indywidualnej organizacji studiów, ale na leczenie”; „Najbardziej uderzające jest to, że chorych psychicznie traktuje się na uniwersytecie tak samo jak inne osoby niepełnosprawne – z jedną nogą lub niewidome”.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej