Prostytucja. Po prostu taka praca

Przyjeżdża rozklekotanym rowerem z wielką skrzynką na bagażniku, tak „po lewacko-berlińsku”, jak sama mówi. Jest Polką, wygląda na około 30 lat, wysoka, szczupła, długie gęste włosy spięte w koński ogon. Ładna twarz, bez makijażu, farby na włosach, ubrana w beżowy prochowiec, na nogach przykurzone oficerki.

Wychowała się na Suwalszczyźnie, ma wyższe wykształcenie humanistyczne.

Nikomu nie przyszłoby do głowy, że wieczorami wkłada wysokie lakierowane kozaki, wiąże i batoży swoich klientów.

Jak o sobie mówisz?

...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.