Jak wiadomo, miejscem najludniej zamieszkanym przez pisarzy jest czyściec. Są naturalnie tacy, którzy w wiecznym ogniu piekielnym się smażą, są inni, którzy zaznali nieba, ale najwięcej czyściec zamieszkuje, niewielu tylko udaje się z niego wydostać, oby wreszcie udało się Jerzemu Andrzejewskiemu.

Anna Synoradzka lat temu 20 wydała biografię Andrzejewskiego, była to nie nazbyt gruba książka i poświęcona w zasadzie jedynie twórczości autora „Miazgi”, z jego życiem osobistym nie biorąca się za bary, a jak wiadomo, jest tutaj z czym się brać. Życie Andrzejewskiego to jest opowieść gruba, mroczna, opowieść wstrząsająca, można powiedzieć z pewną dozą efekciarstwa, że jest to powieść grozy. Teraz dostajemy od Synoradzkiej o...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.