Miałem wrażenie, że pańska książka „Ale wtopa” to próba odkupienia zbiorowej winy pańskiej branży. To w końcu wy nam codziennie wmawiacie, że musimy odnosić sukcesy, pokazujecie nam bajeczki o szczęśliwych ludziach, którym się wszystko udaje...

Erik Kessels: Oczywiście! Pracuję w reklamie od 25 lat, ale jednocześnie nienawidzę reklam, jak wielu ludzi. Na szczęście w swojej firmie nie muszę robić wszystkiego, więc nie muszę też robić takich reklam. Wydaliśmy też książkę „Advertising for People Who Don’t Like Advertising” („Reklama dla ludzi, którzy nie lubią reklamy”). Udało nam się znaleźć niszę – klientów, którzy nie boją się autoironii czy brutalnej szczerości. To często działa lepiej od standardowej reklamy, takiej, o jakiej pan...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.