"Aparat to moja broń" – napisał w swoich wspomnieniach Gordon Parks o latach, gdy dokumentował segregację rasową w USA. Kilka miesięcy temu robiłam wywiad z Peterem Magubane, osobistym fotografem Nelsona Mandeli. Mówił: „Nie chciałem walczyć bronią, nie chciałem zabijać. Moją bronią jest aparat”. Ten sam wybór.

– Parks miał raz broń w ręku. Już jako uznany fotograf magazynu „Life”, na początku lat 50., umówił się z białą reporterką na dokumentację w jakiejś mieścinie na południu Stanów. Na powitanie cmoknęła go w policzek. To nie spodobało się stojącym na ulicy kilku białym mężczyznom. Zaczęli iść za nim i głośno grozić. Parks wskoczył do pobliskiego sklepu i kupił rewolwer. Obronił się, grożąc napastnikom. Nikomu nic się nie stało, ale Parks nienawidził tej historii.

Piętnaste dziecko w biednej rodzinie, urodzone w 1912 roku na południu USA. Jak to się stało, że Gordon Parks został pierwszym czarnoskórym fotoreporterem prestiżowych magazynów „Life” i „Vogue” i zrobił taką karierę?

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej