Surowy kamień, cegła, miękkie światło z góry. I woda. Całość skąpana w delikatnej mgiełce, zieleń drzew majacząca w dalszym planie. Zwykle nie wpadam w zachwyt nad komputerowymi wizualizacjami architektonicznych projektów, tym razem, przyznaję, trochę dałem się im uwieść.

Wszystko przez to, że młoda polska architektka Katarzyna Pankowska została laureatką prestiżowego konkursu na najlepszą pracę dyplomową – Archiprix. Wieść to, owszem, branżowa, ale zgłoszony przez nią projekt na tyle symboliczny, że wart chwili uwagi. Pankowska zaproponowała bowiem, by warszawskie Forty Bema zamienić w... baseny termalne. Militarny obiekt miałby zostać rozmiękczony przez wodę. Plac ponurych męskich zabaw stałby się przestrzenią publiczną, wspólną i łączącą. Trudno o lepszą metaforę kobiecego pierwiastka w architekturze. Środowisko architektoniczne (zdominowane przez mężczyzn) przyjęło informację o wyróżnieniu Polki z powściągliwym uznaniem. A ja zacząłem się zastanawiać nad tym, co by było, gdyby kobiet w architekturze było więcej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej