JACEK HARŁUKOWICZ: Pański „ptyś”, jak nazwał pan rzecznika MON Bartłomieja Misiewicza, robi furorę w internecie.

MICHAŁ BARDOŃ: – „Ptyś” – ładnie, prawda? Nie chciałem już bluzgać i potraktowałem go pieszczotliwie. Jakiś czas temu wyznaczyłem sobie taką prywatną „cienką czerwoną linię”, której postanowiłem nie przekraczać. Bo w wojsku nie operuje się językiem literatury.

Zobacz też: "Pan Misiewicz to postać rodem z powieści". Agnieszka Holland o sprawie rzecznika MON

...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.