Możecie się przedstawić?

– Paweł Łoziński, przyjaciel Mikołaja.

– Mikołaj Grynberg, przyjaciel Pawła.

Jak to się stało, że się poznaliście?

M.: Znamy się, bo nasi dziadkowie się znali. A potem rodzice. Był nawet taki moment, gdy wszyscy chodzili do tej samej podstawówki.

P.: A moja mama z twoją do jednej klasy. Wiem, bo zazdrościła jej francuskich kredek.

Pamiętacie wasze pierwsze spotkanie?

P.: Sytuacja była taka, jeśli mogę opowiedzieć?

M.: Tak.

P.: Mieliśmy pewnie po pięć lat...

M.: Nie, no mniej, bo Marcina, mojego brata, nie było jeszcze wtedy.

P...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.