Po roku u władzy minister wciska obywatelom kit, że wypadki rządowych limuzyn to wina poprzedników, że BOR trzeba przekształcić w Narodową Służbę Ochrony, że kierowcom ma być bliski „etos AK”. Pani premier co piątek po pracy pędzi do domu trzema samochodami na złamanie karku, zamiast po prostu wsiąść w pociąg jak reszta elektoratu. Czy wyborców PiS to ocuci? Zmienią poglądy? Nie. I wcale nie dlatego, że obecna władza nie zaczyna ich wkurzać, ani nie dlatego, że są jakąś ciemną „sektą smoleńską”. Po prostu nasza strona – od roku mówiąca o totalitaryzmie, nadużywająca moralizatorskich haseł i uderzająca nieustannie w tony kaznodziejskie – odgrodziła się szczelnym kordonem od wszystkich pisowców (nawet tych miękkich), a także od wyborców niezdecydowanych.

Działa tu dość prosta psychologia. Wyobraźcie sobie miękkiego pisowca, który zaczyna mieć dosyć Macierewicza albo szokowej reformy oświaty i zerka na obóz przeciwny. Nie wystarczy, że sobie pomyśli: „No cóż, pomyliłem się, PiS mnie zawiódł, zmieniam obóz”. Bilety wstępu są u nas znacznie droższe. Ktoś taki musiałby pomyśleć: „Jezus Maria! Głosowałem na faszystów!”, musiałby PRZEJRZEĆ NA OCZY, żeby po drugiej stronie się jakoś odnaleźć. Atmosfera moralnej paniki, którą pracowicie wytwarzamy, nie sprzyja zmianie postaw politycznych, lecz jedynie ich polaryzacji. Ale zostawmy miękkich pisowców, weźmy na warsztat niezdecydowanych, wahających się, indyferentnych. Takich zawsze w elektoracie najwięcej. Może oni daliby się namówić? Też nie, skoro słyszą, że są „pożytecznymi idiotami”, „symetrystami”, że jeśli ktoś nie potrafi „jasno powiedzieć, czy jest za demokracją, czy za barbarzyństwem”, to niczego nie kuma, że „Polacy! Teraz!” i że „wybiła godzina próby charakterów”. Wyborca niezdecydowany do takiego interesu się nie zapisze: „Chyba jestem ślepy i głupi, skoro nie czuję tej całej grozy”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej