DOMINIK SZCZEPAŃSKI: Ile jest rodzajów lodu?

MAŁGORZATA WOJTACZKA: – Na Antarktydzie podobno kilkanaście. „Ale będziesz w stanie rozróżnić tylko kilka” – powiedziała mi glacjolożka w chilijskim Punta Arenas, skąd leciałam na Antarktydę. Miała rację.

Pierwsze, co przykuło moją uwagę na Antarktydzie, to śnieg skrzący się w słońcu. Zobaczyłam go na Union Glacier, gdzie swoją bazę ma Antarctic Logistics & Expeditions (ALE), firma obsługująca wyprawy na tym kontynencie. Baza leży w olbrzymiej dolinie. Otaczają ją góry, z których schodzą lodowce. Dotarłam tam transportowcem IL 72, który wylądował na pasie niebieskiego lodu. Stamtąd do innych miejsc na Antarktydzie latają tylko małe, kilkuosobowe samoloty. Po trzech dniach aklimatyzacji wsiadłam do takiego...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.