DOMINIK SZCZEPAŃSKI: Ile jest rodzajów lodu?

Małgorzata Wojtaczka: – Na Antarktydzie podobno kilkanaście. „Ale będziesz w stanie rozróżnić tylko kilka” – powiedziała mi glacjolożka w chilijskim Punta Arenas, skąd leciałam na Antarktydę. Miała rację.

Pierwsze, co przykuło moją uwagę na Antarktydzie, to śnieg skrzący się w słońcu. Zobaczyłam go na Union Glacier, gdzie swoją bazę ma Antarctic Logistics & Expeditions (ALE), firma obsługująca wyprawy na tym kontynencie. Baza leży w olbrzymiej dolinie.

Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej