Warszawska prokuratura postawiła zarzuty sześciu uczestnikom grudniowego protestu pod Sejmem. Wcześniej ich zdjęcia – dwudziestu mężczyzn i trzech kobiet – opublikowała stołeczna policja: w tłumie, na tle polskich flag, z wuwuzelami. Byli pod Sejmem 16 albo 17 grudnia, gdy wybuchł protest w obronie mediów. Pod parlament przyszły tysiące ludzi, próbowali blokować wyjazd posłów PiS i przedstawicieli rządu.

– Trzeba to nazwać wprost: to była próba puczu. Sygnały o możliwej próbie przejęcia władzy docierały do nas już wcześniej – uznał prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Śledztwo wszczęła warszawska prokuratura okręgowa. Bada m.in., czy blokowanie wyjazdu było „stosowaniem przemocy” wobec posłów i „wpływaniem na czynności urzędowe” Sejmu, ale na razie nikomu nie postawiła takich zarzutów. Poszukiwania manifestantów zaczęły się w styczniu – policja opublikowała komunikaty ze zdjęciami. „Nieznane osoby naruszyły porządek prawny. Każdy, kto rozpoznaje te osoby, proszony jest o kontakt” – apelowała.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej