CV: Jerzy Jarniewicz – ur. w 1958 r., poeta, krytyk, tłumacz. Wykłada literaturę angielską na Uniwersytecie Łódzkim. Jest członkiem zespołu redakcyjnego „Literatury na Świecie”. Współorganizował pierwszą w Europie Wschodniej konferencję naukową poświęconą Beatlesom. Współredaguje serię wydawniczą „Twarze kontrkultury”.
Niedawno wydał książkę "All you need is love. Sceny z życia kontrkultury" ( wyd. Znak).
Mieszka w Łodzi

Violetta Szostak: Był pan hippisem?

Jerzy Jarniewicz: Urodziłem się trochę za późno. Mój rocznik ’58 był „sandwiczowy”, pomiędzy hippisami a punkami. Za to spóźnienie zapłaciłem słono, bo pierwsza połowa lat 70., na którą przypadła moja młodość, to najkoszmarniejszy czas w kulturze: Abba, disco, fryzury na małpę, sukienki zwane bananówami...

Sukienki panu się nie podobały?

– Żeby tylko. To skretynienie ówczesnej kultury widoczne było wszędzie: w modzie, muzyce, stylu życia. Infantylizm, samozadowolenie, przestawienie zwrotnic na wartości, które kontrkulturze były obce: pogoń za sukcesem, wyścig szczurów, konsumpcja.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej