– Wszystko trwa 20-40 minut. Już po dw?ch czujesz kambo w każdej komórce ciała. Robi się gorąco, skacze ciśnienie, mocniej bije serce. – Nie wyobrażałam sobie, że to będzie tak trudne. Nawet najgorszy kac nie może się z tym równać. Przyszło mi do głowy, że tak musi czuć się człowiek, kiedy umiera. – Kambo skanuje ci całe ciało. Komórkę po komórce. Z każdej usuwa toksyny. To najlepsze oczyszczenie organizmu, jakie można sobie zaserwować. – Czułam ból w miejscach, z którymi miałam kłopoty. W gardle, w zatokach. Tak jakby ta substancja wiedziała, gdzie jest problem. – Wraz z wymiotami przychodzi ulga. To było nawet przyjemne. To taki całkowity reset. Fizyczny i duchowy. Amazońska kuracja jadem żaby kambo zdobywa w Polsce zwolenników. – Przychodzą do mnie studenci, artyści, dyrektorzy, prawnicy,...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.