Jak pom?c Aleppo? Wystarczy niewielka, regularnie wpłacana kwota

Miałem kiedyś aptekę we wschodnim Aleppo. Byłem farmaceutą. Ojciec też prowadził kilka aptek, mama była lekarzem. Wszyscy mnie szanowali, m?wili „panie doktorze”, choć lekarzem nie jestem. Bycie farmaceutą w Syrii to prestiż.

Codziennie dojeżdżałem do pracy, bo mieszkałem w chrześcijańskiej dzielnicy Aziziya w zachodnim Aleppo. Było to uciążliwe, wiadomo, częste posterunki wojsk reżimowych i rebeliant?w, snajperzy na budynkach, kontrole. Czasem nocowałem w aptece.

Pewnego dnia, był to koniec 2013 roku, wr?ciłem po południu do domu...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.