Wchodzi lekko uśmiechnięty, ale bardzo zdenerwowany. – Shukran, shukran, shukran – spuszcza wzrok.

Shukran to arabskie „dziękuję”, kt?re od miesięcy odbija się echem po ulicach Berlina. Akil przyjechał do mnie z Fatumą, która pomaga uchodźcom. Dziś rano przez telefon powiedziałam, że mamy na miesiąc dwa wolne pokoje w mieszkaniu i ustaliliśmy z mężem, że szkoda, by stały puste. – Będę za dwie godziny – ucieszyła się Fatuma.

Razem z Fatumą i Akilem z Syrii przyjechali też Afgańczyk i Czarnog?rzec. Sadzam ich przy stole i nalewam zupę dyniową. Jest początek września, moja córka kilka dni temu zaczęła pierwszą klasę, więc muszę biec po Hanię do świetlicy. Zostawiam chłopaków i proszę, żeby czuli się jak u siebie. Wracam po paru godzinach...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.