Jak pomóc Aleppo? Wystarczy niewielka, regularnie wpłacana kwota

Nie śpię od kilku nocy – powiedziała przez telefon. – Dlaczego? – spytałem. – Ty już wiesz dlaczego – mówiła jakimś nie swoim głosem. – Przez ciebie nie śpię. – Co się stało? – Ty już wiesz co.

Domyślałem się. – Rozmawiajmy jak dorośli, mamo.

– Nie będzie cię w drugi dzień świąt, tak? Idziesz do Aleppo!

Nic nadzwyczajnego: matki martwią się o swoje dzieci, bez względu na ich wiek. Ja mam lat 47. Moja mama ma traumę, która wiąże się z drugim dniem świąt: 26 grudnia 1992 r. z Krakowa do oblężonego Sarajewa ruszył konwój humanitarny zorganizowany przez nieocenioną Janinę Ochojską. Jechałem tam i ja. To nie była wycieczka, snajperzy w Sarajewie celowali ludziom w głowy, mama zdawała sobie z tego sprawę.

Podziwiam dzisiaj Annę Alboth za to, na co się porywa. Organizowany przez nią Marsz do Aleppo ruszy z Berlina w drugi dzień świąt.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej