Marek Borowski w „Polityce” krytykuje zakaz handlu w niedziele, który nazywa „gnębieniem hipermarketów”. Pisze, że „spadną obroty i wpływy podatkowe”. Zakupy musi robić akurat w niedziele, bo sprzęt AGD „wymaga dłuższych oględzin, porady sprzedawcy i namysłu”. Inny były polityk SLD Włodzimierz Cimoszewicz deklaruje, że ekonomii uczył się od Balcerowicza, a „atakowanie liberalizmu ekonomicznego jest szkodliwe, prowadzi do myślenia etatystycznego, przeregulowywania, tłumienia przedsiębiorczości”. Z kolei Leszek Miller wychwala podatek liniowy i usprawiedliwia tortury w więzieniu CIA w Szymanach.

Kopnęli nam w stolik. Dlaczego lewica nie zyskuje na walce z PiS

Dziwną mamy w Polsce lewicę. Borowski w swoim felietonie całkowicie pomija problem zmuszania pracowników handlu do niedzielnej pracy. Opędza to takim zdaniem:

Według przeprowadzonych badań 40 proc. pracowników handlu nie ma nic przeciw pracy w niedziele, a dalszych 30 proc. nie miałoby nic, gdyby za ten dzień otrzymywali nie tylko inny dzień wolny, ale i dodatkowe wynagrodzenie.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej