Cały dzień spędzili panowie na sali operacyjnej?

Prof. Janusz Skalski: Operowane było dziś dziecko z poważną wadą wrodzoną serca, trwało to sześć i pół godziny. Czasami taki zabieg to aż dziesięć godzin. Ja jeszcze wytrzymuję, bo jestem ze starej szkoły, w której przy pracy nie patrzyło się na zegarek, ale młodzi mają dość już po czterech...

Dlaczego aż tyle czasu?

J.S.: Dziecko ma dwa lata, wymagało przedtem inwazyjnego leczenia kardiologicznego. Zakładane były stenty do gałęzi tętnicy płucnej, ale trzeba było je usunąć, wszyć homograft poprawiający przepływ płucny...

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej