Płoną samochody i altany, podcinane są drzewka, zakapturzeni mężczyźni grożą śmiercią.

– Tu chodzi o pieniądze! Czasami to miliony, innym razem grosze – mówi działkowiec Marek Odlanicki-Poczobutt.

Chłosta

Struktura Polskiego Związku Działkowców oparta jest na trzech prezesach: prezesie ogrodu, prezesie okręgu, prezesie krajowym. Najdłużej, bo ponad 30 lat, rządzi ten ostatni, i to jego wszyscy się boją.

Pracownik PZD mówi, że zjazdy prezesów odbywają się w hotelu Lord w Warszawie – z noclegami, wyżywieniem i taksówkami: – Polegają na jednym schemacie: prezes prezesów Eugeniusz Kondracki po kolei wywołuje do odpowiedzi przedstawicieli okręgowych zarządów i publicznie, ordynarnie, bez zahamowań, z niekrytą przyjemnością linczuje ich. Wstają i ze spuszczoną głową przyjmują chłostę Kondrackiego.

Eugeniusz Kondracki. To chyba jedyny prezes, który od PRL-u do dzisiaj bez przerwy trzyma się stołka

Westerplatte

Anna Batorowska, zanim została szefową ogrodu i zanim zaczęła być zastraszana, wszystko miała poukładane. Pracowała i mieszkała w centrum miasta, żeby odpocząć w zieleni, w 2003 roku kupiła z mężem działkę w Ogrodzie im. Bohaterów Westerplatte w Warszawie. Zdziwiła się: ogród duży, a nie widać inwestycji. Kiedy padał deszcz, na drodze rozlewały się jeziora, przy przepełnionym śmietniku pasły się szczury, dostęp do wody był limitowany – w parzyste dni czerpała lewa strona ogrodu, w nieparzyste prawa. Do tego droga ekspresowa S2 przecięła ogród na pół.

Prowadzi mnie alejkami.

– Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przelała na konto okręgowi mazowieckiemu PZD 13 mln zł na wypłatę odszkodowań za zajęte działki pod ekspresówkę. Proszę spojrzeć. Tu jest działka byłego prezesa ogrodu, w żaden sposób nie została naruszona przez drogę, w żaden sposób nie weszła w budowę, a prezes dostał około 100 tys. zł odszkodowania.

– Skąd pani o tym wie?

– Prezes się przyznał.

– Ktoś jeszcze dostał?

– Wiceprezes. Wziął ponad 80 tys. Też otwarcie o tym powiedział.

– Gdyby chcieli sprzedać działki na wolnym rynku, ile by dostali?

– Może 6 do 8 tysięcy złotych.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej