Płoną samochody i altany, podcinane są drzewka, zakapturzeni mężczyźni grożą śmiercią.

– Tu chodzi o pieniądze! Czasami to miliony, innym razem grosze – mówi działkowiec Marek Odlanicki-Poczobutt.

Chłosta

Struktura Polskiego Związku Działkowców oparta jest na trzech prezesach: prezesie ogrodu, prezesie okręgu, prezesie krajowym. Najdłużej, bo ponad 30 lat, rządzi ten ostatni, i to jego wszyscy się boją.

Pracownik PZD mówi, że zjazdy prezesów odbywają się w hotelu Lord w Warszawie – z noclegami, wyżywieniem i taksówkami: – Polegają na jednym schemacie: prezes prezesów Eugeniusz Kondracki po kolei wywołuje do odpowiedzi przedstawicieli okręgowych zarządów i publicznie, ordynarnie, bez zahamowań, z niekrytą przyjemnością linczuje ich...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.