Afera mailowa Hillary Clinton, datki i prezenty od korporacji dla jej męża, nikczemne zagrywki w celu wyeliminowania z prawyborów Berniego Sandersa, ustalanie ze sztabem Clinton pytań przez rzekomo niezależnych dziennikarzy – tego nie wymyślił Trump, to mu zostało podane na tacy. Czy naprawdę nikt nie przewidział, że to się wyda? Jak teraz tego bronić? Jak tłumaczyć ludziom, żeby nie głosowali na populistę, skoro ci, którzy najgłośniej przeciwko niemu krzyczą, mają tyle za uszami?

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej