- Dlaczego tu tak cuchnie? - pyta swojego ojca Antoniego sześcioletni Tomasz Bata. Tak po raz pierwszy ujawnia chęć uporządkowania rzeczywistości. Nie wiemy, co ojciec mu odpowiada. Prawdopodobnie w ogóle jest małomówny.

Szewc Antoni Bata jest drugi raz żonaty. Dwa razy wziął za żonę wdowę z dziećmi. Z każdą miał też dzieci własne. W sumie w małym warsztacie szewskim w Zlinie wychowuje się dwanaścioro dzieci z czterech małżeństw. Oprócz tego Antoni pracuje z siedmioma ludźmi.
Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej