Pamiętam taką scenę z filmu "Pięciu" Pawła Komorowskiego. Pod Monte Cassino Ślązak służący w armii Andersa strzela do grupy Niemców. Jeden z nich trafiony odwraca się do niego twarzą. Wówczas okazuje się, że to sąsiad z familoka.

- Do takich zdarzeń naprawdę dochodziło. To był 1944 rok. Trzecia Rzesza chwiała się w posadach, a do Wehrmachtu polscy rekruci ze Śląska i Pomorza płynęli szerokim strumieniem. Wiedzieli, że po drugiej stronie frontu są ich krajanie. Ale do siebie strzelali. Znam przypadki braci, którzy polegli pod Monte Cassino, ale spoczywają na osobnych cmentarzach, bo nosili mundury przeciwnych armii.

Tak się działo na wszystkich frontach. I to od samego września '39. Na polski Górny Śląsk natarły wówczas dywizje rekrutowane po niemieckiej stronie granicy. I walczyli ze Ślązakami z polskiej armii. Bywało, że z krewnymi.

Ilu dawnych obywateli II Rzeczypospolitej założyło hitlerowski mundur?
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej