17 września 1939 r. w Puszczy Kampinoskiej pod wsią Polesie Stare w walce między niemieckim 12. Pułkiem Piechoty a polską kawalerią zginął oficer Ernest Müller. Müller nie służył jednak w niemieckiej armii, tylko był porucznikiem rezerwy 6. Pułku Ułanów Kaniowskich Podolskiej Brygady Kawalerii. Ilu Niemców służyło w naszej armii podczas kampanii wrześniowej?

- Według spisu powszechnego z grudnia 1931 roku w Polsce mieszkało 741 tys. Niemców, którzy stanowili 2 proc. ludności kraju. Tak jak wszyscy obywatele Rzeczypospolitej podlegali oni powszechnemu obowiązkowi służby wojskowej. We wrześniu 1939 roku teoretycznie powinno służyć w Wojsku Polskim od 12,3 tys. do 12,9 tys. osób narodowości niemieckiej, w praktyce było to ok. 8 tys. Ale to tylko wyliczenia szacunkowe, bo nie wiemy, ilu zostało zmobilizowanych wszystkich żołnierzy WP, nawet bez podziału na narodowości: Polaków, Ukraińców, Białorusinów, Żydów czy Niemców. Plan mobilizacyjny z maja 1939 roku przewidywał powołanie 1,5 mln ludzi, z tego na froncie miało walczyć 1 milion 50 tysięcy osób. Ale na skutek bardzo szybkiego i niekorzystnego dla strony polskiej przebiegu kampanii mobilizacja powszechna nie została ukończona. Przyjmuje się, że zmobilizowano od 850 do 900 tys. mężczyzn. Niemcy bardzo szybko wkroczyli na Pomorze, do Wielkopolski, na Śląsk, gdzie ludności narodowości niemieckiej było najwięcej. Kilka dni po 1 września nie można było prowadzić tam czynności mobilizacyjnych, bo był tam już Wehrmacht. Na początku naszej rozmowy zacznijmy jednak od terminologii. Prosiłbym, żeby nie używał pan terminu "kampania wrześniowa".
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej