Operacja zaczęła się w szpitalu klinicznym MON na Szaserów zgodnie z planem - w południe 12 marca 1996 roku. Pacjent był dobrej myśli. Zabrał do szpitala siatkę książek. Przez ostatnie dziesięć lat nie miał czasu na czytanie, nadrabiał zaległości.

Od dawna marzył o spokojnym życiu i teraz się nim rozkoszował. Radość mąciły problemy z sercem. Lekarze zapewniali, że po wszczepieniu by-passów będzie jak dawniej.

Ale operowane serce nie wytrzymuje. Już na stole kolejny zawał. O czwartej nad ranem, po wielogodzinnej reanimacji, lekarze odchodzą od stołu.
Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej