Od dwóch miesięcy na 512. kilometrze Wisły w Warszawie dwoje młodych ludzi mieszka na barce. Barka jest luksusowa: skórzane kanapy w salonie, podłoga z jesionu, kuchnia i łazienka jak z pism wnętrzarskich. Prąd z własnego generatora lub turbiny wiatrowej, woda, gaz. Najbardziej luksusowy jest nocny widok z okna sypialni - podświetlony most Świętokrzyski.

Jest to jedyna pływająca barka-mieszkanie w Polsce. Ma 40 metrów kwadratowych i kosztowała jak mały apartament: 350 tysięcy. Tyle nie mieli. Banki, nie wiedząc, jak zakwalifikować taki kredyt, na wszelki wypadek odmawiały. Uratowali ich rodzice i ich bogata znajoma.

Zostawili dom w podwarszawskim Konstancinie (dzielony z rodzicami) i poranne korki na Wisłostradzie. Do pracy mają teraz dziesięć minut spacerem, bo zacumowali na wysokości centrum miasta. Joanna jest projektantką mody. Sebastian - architektem.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej