Kiedy miała kilka lat, ojciec zabierał ją do kina. Na ekranie zawsze to samo: góry ciał i nagie szkielety.

- Oglądaliśmy filmy dokumentalne z obozów koncentracyjnych, które kręcili alianci przy wyzwalaniu. Byłam przerażona. Z tego przerażenia wzięła się nienawiść i stała się motorem mojego działania.

Wieczorami mała Elfriede wyobraża sobie, jak związuje zwierzęta, a potem kolejno, bardzo wolno wyrywa im kończyny. Zadaje sobie jedno pytanie: co zrobić, żeby cierpiały bardziej?

Czasem dziewczynka wstaje, zaczyna w histerii biegać po pokoju i uderza kilkakrotnie głową w ścianę. Lekarz do matki: - Córka odreagowuje presję, której jest poddawana.

Zaleca terapię. Przez dwa lata w soboty Elfriede będzie chodzić do szpitala psychiatrycznego dla dzieci.

Nauczyciel w szkole muzycznej: - Dziewczynka jest ofiarą nieprawidłowego wychowania...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej