Kiedy miała kilka lat, ojciec zabierał ją do kina. Na ekranie zawsze to samo: góry ciał i nagie szkielety.

- Oglądaliśmy filmy dokumentalne z obozów koncentracyjnych, które kręcili alianci przy wyzwalaniu. Byłam przerażona. Z tego przerażenia wzięła się nienawiść i stała się motorem mojego działania.

Wieczorami mała Elfriede wyobraża sobie, jak związuje zwierzęta, a potem kolejno, bardzo wolno wyrywa im kończyny. Zadaje sobie jedno pytanie: co zrobić, żeby cierpiały bardziej?
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej