Dwa miesiące temu zadzwoniła do mnie chrześnica Komedy, córka kontrabasisty Jasia Byrczka, która mieszka w Nowym Jorku i jest słynnym medium. Depardieu przyjeżdża do niej z Paryża i ona mu wróży, czy ma zagrać w filmie. Więc zadzwoniła o dziewiątej rano naszego czasu z pretensjami: "Ja już przez tego twojego Krzysia trzy noce nie śpię. Jest druga godzina, a on przychodzi do mnie i każe do ciebie dzwonić, że on cię nadal kocha i stale jest z wami". Powiedziała: "z wami".
Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej