Nie zmęczył się pan polityką, nie powiedział: "Chcę się zająć rodziną, napisać książkę", po prostu szef partii powiedział nagle...

- Won z bilardu.

Pokarało pana.

- Pokarało? W 1991 zostałem pierwszy raz wybrany na posła. I z wyjątkiem lat 1993-97, kiedy cała nasza strona znikła z parlamentu, cały czas byłem posłem. Byłem przewodniczącym delegacji polskiej do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, a ostatnio przewodniczącym komisji petycji Parlamentu Europejskiego, więc chyba nieźle. A że mnie pokarało na końcu... Mam 70 lat, gdyby coś takiego spotkało mnie w wieku 40 lat, zniósłbym to gorzej.

Pokarało pana. Lustrator został zlustrowany. Zarzut współpracy z SB to dla polityka PiS straszny cios.

- Jeżeli mówimy o tych problemach lustracyjnych, to dotyczą tego, co działo się w latach 60.

Wiemy, że uprawiał pan wtedy pieczarki i szparagi. Słyszeliśmy od jednego z pańskich dawnych znajomych i wspólników, że do biznesów pan się nie nadawał: "Marcin to dobry człowiek, ale lepiej pieniędzy mu nie dawać".
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej