Wybitna aktorka Irena Kwiatkowska zmarła 3 marca 2011 r.



- Uprzedzam, że nie opowiem anegdot z filmu i teatru.

Dlaczego?

- Unikam wspomnień, nie lubię wracać do przeszłości.

Myślałem, że ma pani same dobre wspomnienia.

- Nawet jeśli, to nie zamierzam nimi żyć. Niech pan spojrzy na ten regał - nie wzięłam ze sobą do Skolimowa żadnych pamiątek, nawet jednego starego zdjęcia. Proszę pytać tylko o to, co jest dzisiaj.

Czy dzisiaj świat jest gorszy niż 97 lat temu, kiedy się pani urodziła?

- Nie sądzę.

Mniej uporządkowany?

- Nie.

Bardziej byle jaki? Szybki?

- Zawsze taki był. Z występów w telewizji czterdzieści lat temu pamiętam plątaninę kabli, bałagan i krzyki, że na nic nie ma czasu.

Węgierski pisarz Sándor Márai im był starszy, tym gorszy świat widział wokół siebie. W dziennikach pisał tak: "Wszędzie rozpad. Umowa, zasady moralne, dane słowo, słowo pisane - wszystko się rozpada. Nawet piękno. Już nie ma piękna, tylko gorzej lub lepiej opakowany towar. Wszędzie kupcy z przyklejonym do twarzy uśmiechem". Nie jest tak?
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej