Poznań, październik 2005 roku. Konferencja o "Solidarności" w aktach SB. Za stołem siedzi Janusz Pałubicki, w stanie wojennym lider podziemnej "S" w Wielkopolsce. Cichym głosem opowiada, jak w swoich aktach natknął się na donosy tajnego współpracownika o pseudonimie Stanisław Brzozowski. - Był nim Jerzy Nowacki - ujawnia.

Na sali konsternacja. Nowacki, przed stanem wojennym członek KOR-u, a potem rzecznik wielkopolskiej "S", od lat jest znany jako dziennikarz poznańskiej TVP.

Nowacki zaprzecza, by donosił na Pałubickiego. Zostaje zawieszony w pracy, potem ją traci. Znika z życia publicznego.

Trzy lata później Nowacki składa w sądzie pozew. Oskarża Pałubickiego o naruszenie dóbr osobistych i domaga się publicznych przeprosin. Niebawem obaj spotkają się w sądzie. Co w nim powiedzą? Rozmawiałem z nimi. Osobno.

Janusz Pałubicki:

SB mogła zwerbować Jerzego Nowackiego w 1980 roku. W aktach SB odnalazłem informację o spotkaniu, jakie wiosną 1980 Nowacki miał odbyć z dwoma funkcjonariuszami SB w domku kempingowym pod Poznaniem. SB wiedziała, że Nowacki znajduje się w trudnej sytuacji życiowej, że nie ma pracy i stara się o zatrudnienie w Zespole Szkół Spożywczych. Z tego raportu wynika, że esbecy zaaranżowali spotkanie Nowackiego z funkcjonariuszem SB na ulicy. Funkcjonariusz miał mu zasugerować, że wiedzą o jego staraniach. I że jeśli chce dostać tę pracę, musi się zgodzić na spotkanie.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej